Ufam Synowi Bożemu. Spotkania z Katechizmem Kościoła Katolickiego
Można wiedzieć o Jezusie bardzo wiele. Znać Ewangelię, najważniejsze wydarzenia z Jego życia, nauczanie Kościoła dotyczące Wcielenia, męki, śmierci i zmartwychwstania. Można nawet poprawnie odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących chrystologii. Pozostaje jednak pytanie znacznie bardziej osobiste: czy Jezusowi ufam?
Właśnie ono wydaje mi się najlepszym kluczem do drugiego tomu cyklu Spotkania z Katechizmem Kościoła Katolickiego arcybiskupa Stanisława Budzika. Pierwsza część nosiła tytuł Wierzę w Boga Ojca. Druga otrzymała tytuł Ufam Synowi Bożemu. I chyba nieprzypadkowo autor nie użył ponownie słowa „wierzę”. Tym razem prowadzi czytelnika w stronę zaufania, bo chrześcijaństwo nie kończy się na uznaniu, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. W pewnym momencie trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, co ta prawda zmienia w moim życiu.
A wy za kogo Mnie uważacie?
Trudno znaleźć pytanie lepiej oddające istotę chrześcijaństwa. Jezus pyta uczniów: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Na to pytaniemożemy oczywiście odpowiedzieć słowami Credo. „Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego”. Wszystkie te określenia są ważne. Kościół potrzebował wielu wieków, aby precyzyjnie wyrazić tajemnicę Jezusa Chrystusa.
Ale pytanie Jezusa nie jest egzaminem z teologii. „A wy za kogo Mnie uważacie?” oznacza również: kim jestem dla ciebie? I właśnie tutaj książka księdza arcybiskupa Stanisława Budzika staje się czymś więcej niż przedstawieniem kolejnych prawd dotyczących Chrystusa. Czytelnik zostaje zaproszony, aby skonfrontować je z własną wiarą, bo można wiedzieć, kim według Katechizmu jest Jezus, a jednocześnie nigdy naprawdę nie odpowiedzieć na Jego pytanie.
Bóg, który stał się człowiekiem
W centrum chrześcijaństwa znajduje się wydarzenie zdumiewające: Bóg stał się człowiekiem. Zdanie to słyszeliśmy zapewne setki razy. Wypowiadamy je w Credo. Powraca podczas świąt Bożego Narodzenia. Jest tak dobrze znane, że może przestać nas zadziwiać. A przecież Wcielenie mówi coś niezwykłego zarówno o Bogu, jak i o człowieku. Bóg nie pozostaje odległy. Nie obserwuje ludzkiej historii z bezpiecznej odległości. Wchodzi w nią. Przyjmuje ludzkie ciało, rodzi się, dorasta, doświadcza zmęczenia, cierpienia, przyjaźni, odrzucenia i śmierci.
Chrześcijaństwo nie opowiada więc o człowieku próbującym przedostać się do niedostępnego Boga. Opowiada o Bogu, który przychodzi tak blisko, że można Go spotkać w konkretnym człowieku – Jezusie z Nazaretu. I właśnie dlatego pytanie o Chrystusa jest tak ważne. Od odpowiedzi na nie zależy sposób patrzenia na całe chrześcijaństwo.
Jezus prawdziwy czy Jezus wyobrażony?
Postać Jezusa od wieków fascynuje ludzi. Także tych, którzy nie uznają Go za Syna Bożego. Problem pojawia się wtedy, kiedy zamiast próbować poznać Jezusa, zaczynamy tworzyć Go na własny obraz. Co to znaczy? Dla jednych będzie przede wszystkim nauczycielem moralności. Dla innych rewolucjonistą, filozofem, społecznym buntownikiem albo jednym z wielu religijnych mistrzów. Każdy może wybrać z Ewangelii kilka wygodnych zdań i stworzyć Jezusa odpowiadającego własnym przekonaniom.
Tymczasem chrześcijaństwo stawia znacznie bardziej wymagające pytanie. Nie: „jaki Jezus najbardziej mi odpowiada?”, lecz: „kim Jezus rzeczywiście jest?” To jedna z wartości książki księdza arcybiskupa. Autor prowadzi czytelnika przez prawdy wiary dotyczące Chrystusa, przypominając, że nie można oddzielić Jezusa historii od Chrystusa wiary ani wybierać jedynie tych elementów Jego osoby i nauczania, które są dla nas wygodne.
Dlaczego Jezus?
To pytanie może wydawać się banalne dla kogoś, kto od dzieciństwa jest chrześcijaninem. Dlaczego jednak Jezus miałby być kimś więcej niż jednym z wielkich nauczycieli religijnych? Z jakiego powodu Jego narodzenie miałoby zmienić bieg historii świata? Dlaczego Jego śmierć na krzyżu miałaby mieć znaczenie dla człowieka żyjącego dwa tysiące lat później? I wreszcie, dlaczego Jego zmartwychwstanie jest, aż tak istotne, że św. Paweł może powiedzieć, iż bez niego nasza wiara byłaby daremna?
Książka pozwala powrócić do tych podstawowych pytań. To wielki autut publikacji, ponieważ czasami unikamy stawiania sobie tych najbardziej oczywistych pytań. Można przez całe życie chodzić do kościoła, co niedzielę wypowiadać imię Jezusa i nigdy nie zatrzymać się nad tym, dlaczego właściwie powierzamy Mu swoje życie.
Miłość, która prowadzi na krzyż
Nie da się mówić o Jezusie bez krzyża. Można próbować uczynić z chrześcijaństwa system wartości, zbiór zasad moralnych albo propozycję duchowego rozwoju. W centrum pozostaje jednak wydarzenie znacznie bardziej konkretne: Chrystus oddający życie za człowieka. I właśnie tutaj słowo „ufam” z tytułu książki nabiera szczególnego znaczenia.
Łatwiej zaufać Bogu wtedy, kiedy wszystko układa się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Znacznie trudniej, gdy pojawiają się cierpienie, choroba, samotność, rozczarowanie albo śmierć. Chrześcijańska odpowiedź na cierpienie nie polega jednak na stwierdzeniu, że wierzącemu nic złego się nie wydarzy. Krzyż mówi coś zupełnie innego. Bóg nie obiecuje człowiekowi życia pozbawionego cierpienia. Pokazuje natomiast, że nawet w cierpieniu człowiek nie pozostaje sam. Chrystus wszedł także tam.
Krzyż nie jest ostatnim słowem
Gdyby historia Jezusa zakończyła się w Wielki Piątek, można byłoby podziwiać Jego odwagę, nauczanie i wierność własnym przekonaniom. Chrześcijaństwo nie narodziło się jednak wyłącznie z pamięci o ukrzyżowanym Nauczycielu. Narodziło się z wiary, że Ukrzyżowany żyje. Dlatego zmartwychwstanie nie jest jednym z wielu wydarzeń w życiu Jezusa. Jest kluczem do wszystkiego. To wydarzenie zmienia nasz sposób patrzenia nie tylko na krzyż, śmierć, ale również na nasze życie. Jeżeli Chrystus zmartwychwstał, znaczy to, że śmierć nie ma ostatniego słowa. A jeśli nie ma go śmierć, nie mają go również nasze porażki, cierpienia i grzech. Właśnie tutaj chrześcijańska nadzieja przestaje być zwykłym optymizmem.
Zbawienie – słowo, które trzeba odzyskać
„Jezus jest Zbawicielem”. To kolejne zdanie, które chrześcijanin słyszał niezliczoną ilość razy. Ale od czego właściwie Jezus nas zbawia? Samo słowo „zbawienie” może brzmieć dzisiaj dość abstrakcyjnie. Tymczasem dotyka najbardziej podstawowego dramatu człowieka: grzechu, zła i śmierci.
Jeżeli nie widzę potrzeby zbawienia, Chrystus Zbawiciel również przestaje być mi potrzebny. Może pozostać nauczycielem, inspiracją czy wzorem dobrego życia. Chrześcijaństwo mówi jednak coś więcej: człowiek potrzebuje ratunku, którego nie jest w stanie zapewnić sobie sam i właśnie dlatego potrzebuje Chrystusa. Ta perspektywa pozwala inaczej spojrzeć na całe Jego życie. Betlejem, nauczanie, cuda, krzyż i pusty grób nie są luźnym zbiorem wydarzeń. Tworzą jedną historię Boga przychodzącego ocalić człowieka.
Ufać to więcej niż wiedzieć
To chyba najważniejsza myśl, z którą zostałem po lekturze. Tytułowe „ufam” stawia poprzeczkę znacznie wyżej niż samo „wiem”. Wiedza zachowuje bezpieczny dystans. Zaufanie wymaga z kolei zaangażowania. Mogę wiedzieć, że Jezus mówi o przebaczeniu. Zaufanie zaczyna się wtedy, kiedy próbuję przebaczyć. Mogę wiedzieć, że mówi: „nie lękajcie się”. Zaufanie zostaje wystawione na próbę wtedy, kiedy rzeczywiście mam powody do lęku. Mogę wiedzieć, że obiecuje życie wieczne. Zaufanie zaczyna znaczyć coś naprawdę dopiero w obliczu śmierci. I chyba właśnie dlatego drugi tom dobrze uzupełnia pierwszy. Prawda poznana przez człowieka domaga się odpowiedzi.
Nie tylko opowieść o przeszłości
Jednym z ogromnych niebezpieczeństw grożących nam podczas mówienia o Jezusie jest próba zamknięcia Go w historii. Chrześcijaństwo głosi jednak, że Jezus nie jest wyłącznie postacią historyczną, której życie wspominamy. Zmartwychwstały Chrystus żyje i nadal działa. Dlatego pytanie o Jezusa nie dotyczy jedynie przeszłości. Nie wystarczy zapytać: „kim był Jezus?”. Trzeba raczej zapytać: „kim On jest?” Ta niewielka różnica zmienia naprawdę bardzo wiele.
Książka do osobistej konfrontacji
Ufam Synowi Bożemu można oczywiście czytać jako kolejną porcję wiedzy teologicznej. Wtedy poznamy nauczanie dotyczące Jezusa Chrystusa, uporządkujemy pewne pojęcia i przypomnimy sobie prawdy wyznawane podczas niedzielnego Credo.
Byłoby jednak szkoda na tym poprzestać. Ta książka najlepiej działa wtedy, kiedy kolejne zagadnienia zaczynamy odnosić do własnego życia. Jezus jest Synem Bożym – co ta prawda oznacza dla mnie? Oddał za człowieka swoje życie – co mówi mi to o wartości mojego życia? Skoro zmartwychwstał – czego właściwie się boję? Przebacza grzechy – dlaczego tak trudno mi uwierzyć, że może przebaczyć również mnie? Wzywa, abym poszedł za Nim – dokąd rzeczywiście za Nim idę? W ten sposób lektura przestaje być tylko katechezą. Staje się również rachunkiem sumienia z naszej relacji z Chrystusem.
Dla kogo jest ta książka?
Przede wszystkim dla tych, którzy chcą na nowo przyjrzeć się swojej relacji z Jezusem. Szczególnie wartościowa może okazać się dla osób, dla których prawdy Credo stały się już tak dobrze znane, że niemal przestały zwracać uwagę. Książka pomaga zatrzymać się przy słowach wypowiadanych od lat i ponownie zapytać, co właściwie znaczą. Może być również pomocą dla katechetów, członków wspólnot i osób prowadzących formację. Poszczególne zagadnienia łatwo stają się punktem wyjścia do rozmowy nie tylko o tym, czego naucza Kościół, lecz przede wszystkim o tym, kim Jezus jest dla konkretnego człowieka.
Czy ma słabsze strony?
Charakter publikacji sprawia, że czytelnik szukający jednej, prowadzonej od początku do końca opowieści o Jezusie może odczuwać pewną fragmentaryczność. Książka podąża bowiem za zagadnieniami wiary, a nie za klasycznym schematem biografii Chrystusa. Nie jest więc „życiem Jezusa” ani współczesnym komentarzem do jednej z Ewangelii. Nie taki jest jednak jej cel.Znacznie lepiej traktować ją jako serię zatrzymań przy kolejnych tajemnicach Chrystusa. Dzięki temu nie trzeba czytać jej szybko. Można wracać do wybranych rozdziałów i konfrontować ich treść z własną wiarą.
Podsumowanie
Ufam Synowi Bożemu. Spotkania z Katechizmem Kościoła Katolickiego autorstwa księdzia arcybiskupa Stanisława Budzika prowadzi czytelnika w samo centrum chrześcijaństwa – do osoby Jezusa Chrystusa. Nie chodzi jednak tylko o poznanie odpowiedzi na pytanie, kim według nauczania Kościoła jest Jezus.
Znacznie ważniejsze pytanie brzmi: kim Jezus jest dla mnie? Nauczycielem? Wzorem? Postacią historyczną? Bogiem, którego wyznaję podczas niedzielnej Mszy Świętej? Czy rzeczywiście Kimś, komu jestem gotów powierzyć swoje życie? I właśnie dlatego tytuł książki wydaje mi się tak trafny. Pierwszy krok to uwierzyć. Kolejny jest znacznie trudniejszy – zaufać.