Ty, Małe Wielkoludy i Cztery Piękne Siostry. Za czerwoną granicą
Pierwsza część Ty, Małe Wielkoludy i Cztery Piękne Siostry. Przygoda nie z tej ziemi była opowieścią o dojrzewaniu, przyjaźni, odkrywaniu własnych talentów i wyborze między dobrem a złem. W drugim tomie zatytułowanym Za czerwoną granicą Magdalena Torka prowadzi swoich bohaterów znacznie dalej. Zabiera ich bowiem do rzeczywistości, w której zło przestaje być jedynie możliwością wyboru i pokazuje swoją prawdziwą twarz. Wraz z bohaterami trafiamy tam, gdzie jest ciemniej, trudniej i momentami znacznie bardziej niepokojąco. Bohaterowie będą musieli zmierzyć się nie tylko z okrucieństwem Władcy, lecz także z kłamstwem, manipulacją, utratą nadziei i własnymi słabościami. Szybko okazuje się, że najważniejsza walka ponownie nie rozgrywa się na polu bitwy. Rozgrywa się w sercu człowieka.
Za czerwoną granicą
Już po lekturze pierwszej części wiedzieliśmy, że istnieje granica, której nie należy przekraczać. Teraz zostaje ona przekroczona. Część bohaterów trafia do krainy znajdującej się pod panowaniem Władcy. Nie przypomina ona jednak Królestwa Trzech Osobistości. Wolność ustępuje tu miejsca zniewoleniu, a prawda – kłamstwu. Uczta zostaje zastąpiona głodem, natomiast przyjaźń i wzajemne zaufanie wypiera podejrzliwość.
Władca nie potrzebuje jednak wyłącznie więzień i przemocy. Jego najpotężniejszą bronią okazuje się coś znacznie bardziej niebezpiecznego: manipulacja. Jeżeli człowiek przestanie odróżniać prawdę od kłamstwa, zacznie wątpić w swoich przyjaciół i zapomni, kim naprawdę jest, nie potrzeba już krat, aby uczynić go więźniem. I właśnie tutaj fantastyczna opowieść Magdaleny Torki zaczyna nabierać znacznie głębszego znaczenia.
Zło, które nie zawsze pokazuje swoją twarz
Jak już wspomniałem, w pierwszym tomie granica pomiędzy Królestwem a ziemią Władcy była bardzo wyraźna. W drugim autorka pokazuje coś znacznie bardziej interesującego: otóż granica między dobrem a złem przebiega również wewnątrz człowieka. Zło nie zawsze przychodzi przecież w sposób oczywisty. Czasami zaczyna się od niewielkiego kompromisu, od pychy, nieufności i przekonania, że to „ja” wiem wszystko lepiej. Widzimy tutaj jak na dłoni, że pycha zawsze kroczy przed upadkiem. Gdy człowiek stawia siebie w centrum i zaczyna podejmować decyzje, które początkowo wydają się nie mieć większego znaczenia, z czasem odkrywa, jak daleko odszedł.
Magdalena Torka potrafi pokazać ten mechanizm bez zamieniania powieści w moralizatorski wykład. Bohaterowie popełniają błędy, podejmują pochopne decyzje i ponoszą ich konsekwencje. A czytelnik może sam dostrzec, że fantastyczna historia mówi o czymś bardzo rzeczywistym.
Władca i Król
W drugim tomie jeszcze wyraźniejszy staje się kontrast między sposobem działania Władcy i Króla. Jeden chce posiadać. Drugi pozwala wybierać. Jeden posługuje się strachem. Drugi pozostawia człowiekowi wolność. Jeden wykorzystuje słabości. Drugi pomaga człowiekowi wzrastać. Nie trzeba wielkiej wiedzy teologicznej, aby dostrzec w tej konstrukcji chrześcijańską symbolikę.
Autorka ponownie nie mówi wszystkiego wprost. Nie nazywa swoich bohaterów Bogiem i szatanem, a fantastycznego świata nie zamienia w alegorię, w której każdy element posiada tylko jedno możliwe znaczenie. Pozostawia przestrzeń czytelnikowi. I bardzo dobrze. Dzięki temu powieść nie traci swojego przygodowego charakteru, a jednocześnie można odkrywać w niej kolejne warstwy.
Kłamstwo potrzebuje tylko odrobiny prawdy
Szczególnie interesujący jest sposób, w jaki autorka pokazuje manipulację. Najbardziej niebezpieczne kłamstwo nie zawsze jest przecież całkowitym przeciwieństwem prawdy. Znacznie skuteczniejsze bywa wtedy, gdy zawiera jej fragment. Władca potrafi wykorzystać lęk, słabość, niepewność i wcześniejsze doświadczenia swoich przeciwników. Wie, że człowieka najłatwiej pokonać wtedy, gdy zacznie on wątpić nie tylko w innych, ale również w samego siebie.
Czy przyjaciel naprawdę jest przyjacielem? Komu można zaufać? Kto mówi prawdę? A może wszystko, w co dotychczas wierzyłem, było pomyłką? Takie pytania sprawiają, że Za czerwoną granicą staje się książką znacznie dojrzalszą od typowej opowieści o walce dobrych ze złymi. Bo największym zwycięstwem zła nie jest pokonanie przeciwnika siłą. Jest nim przekonanie człowieka, aby sam przestał wierzyć w dobro.
Co dzieje się z Ty’em?
Jednym z ważnych wątków pozostają losy Ty’a. Już wcześniej był bohaterem niejednoznacznym – silnym, przekonanym o własnych możliwościach, a jednocześnie zmagającym się z pychą i potrzebą udowadniania swojej wartości. W drugim tomie jego historia nabiera jeszcze większego znaczenia. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ponieważ właśnie odkrywanie tego, co dzieje się z Ty’em, stanowi jedną z najważniejszych części fabuły.
Warto jednak obserwować nie tylko, co robi bohater, ale przede wszystkim, dlaczego podejmuje określone decyzje. Bo Ty nadal pozostaje czymś więcej niż tylko imieniem jednej z postaci. „Ty” nieustannie kieruje pytanie również w stronę czytelnika. Jak łatwo można przekroczyć własną czerwoną granicę? Jak daleko człowiek może odejść, zanim zauważy, że zmierza w niewłaściwym kierunku? I czy zawsze istnieje droga powrotna?
Przyjaźń kosztuje
Pierwszy tom pytał o wartość przyjaźni, drugi pokazuje jej cenę. Bardzo łatwo powiedzieć komuś: „jestem twoim przyjacielem”, kiedy niczego nas to nie kosztuje. Znacznie trudniej pozostać wiernym, gdy trzeba zaryzykować własne bezpieczeństwo.
Bohaterowie podejmują decyzje, które nie zawsze są rozsądne. Czasami działają zbyt szybko, nie słuchają ostrzeżeń i sami wpadają w niebezpieczeństwo. Jednocześnie ich postępowanie pokazuje coś bardzo ważnego: nie potrafią obojętnie patrzeć na los przyjaciela. Przyjaźń przestaje być jedynie uczuciem i staje się decyzją. Czasami także ofiarą wymagającą ogromnego poświęcenia.
Kiedy człowiek zaczyna zapominać
Jednym z najbardziej przejmujących motywów drugiego tomu jest pamięć. W świecie Władcy można utracić coś więcej niż wolność. Można zacząć zapominać: o Królestwie, przyjaciołach, także o tym, kim się było. To bardzo mocny duchowy obraz. Człowiek rzadko przecież odchodzi od dobra w jednej chwili. Znacznie częściej powoli zapomina. Przestaje wracać do tego, co wcześniej było dla niego ważne. Oddala się od ludzi, którzy pomagali mu wzrastać. Rezygnuje z rzeczy, które przypominały mu, kim naprawdę jest. Aż pewnego dnia może już nie pamiętać, za czym właściwie tęsknił. Wtedy walka o pamięć staje się walką o własną tożsamość.
Gdzie jest Bóg, kiedy robi się ciemno?
Pierwszy tom był pełen odkrywania Królestwa i jego zasad. W drugim część bohaterów znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Król wydaje się daleko. Pojawia się cierpienie. Nie wszystkie modlitwy – jeśli odczytamy tę historię symbolicznie – otrzymują natychmiastową odpowiedź. I właśnie tutaj książka stawia jedno z najważniejszych pytań wiary: czy potrafię nadal ufać dobru, kiedy przestaję je wyraźnie widzieć? Łatwo wierzyć w Króla podczas Uczty. Znacznie trudniej w ciemnym lochu. A przecież właśnie tam wiara przestaje być jedynie zachwytem i zaczyna oznaczać zaufanie.
Chrześcijańska symbolika staje się jeszcze mocniejsza
Czytelnicy pierwszej części bez trudu odnajdywali odniesienia do chrztu, Eucharystii, talentów, cnót czy walki duchowej. W drugim tomie chrześcijańskie skojarzenia stają się jeszcze wyraźniejsze. Nie oznacza to jednak, że autorka zaczyna wszystko tłumaczyć. Przeciwnie. Nadal pozwala czytelnikowi odkrywać znaczenie wydarzeń samodzielnie.
Książkę można więc odczytać jako historię fantasy o starciu dwóch krain. Jednocześnie jest to opowieść o dojrzewaniu, przyjaźni i dokonywaniu trudnych wyborów. Jeszcze głębsza warstwa prowadzi natomiast ku tematom pokusy, grzechu, utraty wolności, walki duchowej, nadziei i możliwości powrotu. Każdy z tych sposobów odczytania wzbogaca tę historię.
Druga część jest zdecydowanie mroczniejsza
Trzeba jednak zaznaczyć, że drugi tom jest wyraźnie mroczniejszy i mocniejszy od pierwszego. Pojawiają się więzienie, głód, przemoc, tortury i psychiczna manipulacja. Władca nie jest bajkowym czarnym charakterem, którego zadaniem jest jedynie przeszkadzać bohaterom. Jego świat ma przerażać i przeraża właśnie dlatego, że niektóre mechanizmy jego działania znamy również z rzeczywistości. Nie oznacza to jednak, że książka traci nadzieję. Wręcz przeciwnie. Im ciemniejsza staje się opowieść, tym większego znaczenia nabierają nawet najmniejsze oznaki dobra.
Powieść dla młodzieży, która nie traktuje młodzieży jak dzieci
Według mnie jest to jedna z największych zalet całej serii. Magdalena Torka nie boi się podejmować poważnych tematów. Nie zakłada, że młodemu czytelnikowi trzeba wszystko uprościć. Mówi o wolności, odpowiedzialności, cierpieniu, manipulacji, zdradzie, konsekwencjach wyborów i walce duchowej. Jednocześnie robi to za pomocą języka przygodowej powieści fantasy. Dzięki temu Za czerwoną granicą może być nie tylko dobrą lekturą, ale również świetnym punktem wyjścia do rozmowy z nastolatkiem. Jak rozpoznawać manipulację? Dlaczego nie każde atrakcyjne rozwiązanie prowadzi do dobra? Komu warto ufać? Co dzieje się z człowiekiem, kiedy stawia siebie w centrum? I wreszcie – dlaczego czasami powrót wymaga większej odwagi niż przekroczenie granicy?
Czy trzeba przeczytać pierwszą część?
Zdecydowanie tak. Za czerwoną granicą nie jest osobną historią osadzoną jedynie w tym samym świecie. To bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z Przygody nie z tej ziemi. Znajomość pierwszego tomu pozwala zrozumieć bohaterów, ich relacje, zasady Królestwa oraz znaczenie wielu symboli. Co więcej, dopiero zestawienie obu części pokazuje skalę przemiany. Pierwsza opowiadała przede wszystkim o odkrywaniu dobra. Druga pyta, co stanie się z tym dobrem, kiedy zostanie wystawione na próbę.
Podsumowanie
W drugim tomie autorka rozwija wszystko to, co było najciekawsze w pierwszej części, a jednocześnie prowadzi historię w znacznie poważniejszym kierunku. Jest więcej napięcia, więcej niebezpieczeństwa, więcej pytań, ale również więcej duchowej głębi. To już nie tylko opowieść o tym, jak rozpoznać dobro i zło. To historia o tym, jak pozostać po stronie dobra wtedy, gdy zło zaczyna mówić przekonującym głosem. Pokazuje wartość przyjaźni wymagającej poświęcenia i przypomina, jak łatwo można utracić wolność. Mówi również o pamięci, bez której człowiek przestaje wiedzieć, kim jest, oraz o nadziei, której trzeba się trzymać właśnie wtedy, gdy wszystko podpowiada, że nie ma już żadnego wyjścia.
Pierwsza część pytała, kim człowiek stanie się podczas swojej podróży. Druga część stawia pytanie o wiele trudniejsze: czy pozostaniesz sobą, kiedy znajdziesz się za czerwoną granicą?